Dzisiejszy dzień był pełen dobrej zabawy. Zaczęliśmy naszą niedzielę od pójścia do kościoła (lub zajęć świetlicowych) i porządków następnie zjedliśmy śniadanie i zamiast od razu ruszyć do zajęć spędziliśmy czas na po śniadaniowej drzemce i pogaduchach – widać było, że jesteśmy zmęczeni i potrzebujemy chwili relaksu. Po tym jak odpoczeliśmy wzięliśmy udział w mini olimpiadzie hawajskiej. Tańczyliśmy, serfowaliśmy, graliśmy w limbo, rzucaliśmy kokosem i ananasem w dal, utrzymywaliśmy też „pochodnię” w równowadze. Nie brakowało także konkurencji grupowej – wyścigu w rzędach.
Nie ma niedzieli bez rosołu ani zucha bez burczącego brzuszka po całym przedpołudniu biegania dlatego zjedliśmy już wcześniej wspomnianą zupę i ziemniaki ze schabowym.
Najedzeni porozmawialiśmy z rodzicami przez telefony, odpoczęliśmy i ruszyliśmy do zdawania sprawności i gwiazdek.
Następną atrakcją była strefa relaksu i spa. Zrobiliśmy peeling stóp z fusów po kawie i cukru, yoge a nawet masaż. Nasze spa zakończyliśmy prysznicem i na kolacje poszliśmy całą gromadą w piżamkach.
Dzień zakończyliśmy oglądając Lilo i Stich 2. Potem zasnęliśmy by być gotowi na następny dzień.
Czuj!
dh. Marianna
Szanowni Państwo!
Z racji na odwiedziny przesuwamy tury dzwonienia o jeden dzień do przodu, czyli:
Niedziela:
- Wojtek W.
- Mikołaj P.
- Gosia W.
- Nela K.
- Alicja Ch.
- Pola N.
- Hania P.
- Marysia R.
- Iza O.
- Jagoda Cz.
Poniedziałek:
- Emilka S.
- Natalka S.
- Vanessa V.
- Tosia L.
- Tatiana Sz.
- Liwia Cz.
- Liwia K.
- Gabrysia Z.
- Gosia Z.
I później już co drugi dzień, aż do wyjazdu.
Czuj!
dh. Agnieszka
Dzień rozpoczął się oczywiście od tradycyjnej pobudki i rozgrzewki. Potem przyszedł czas na śniadanie i porządki. Wzmocnieni pysznym jedzeniem (nie ma to jak płatki z mlekiem) i z ogarniętymi domkami rozpoczęliśmy naukę języka hawajskiego. W końcu będąc na wakacjach w nowym miejscu wypada się nauczyć chociaż kilku podstawowych zwrotów.
Zaznajomieni z podstawowym słownictwem wzięliśmy udział w grze, w której musieliśmy zrozumieć emocje (po hawajsku) i dostarczyć im ich przeciwieństwa (kierując się wskazówkami w formie hawajskich nazw poszczególnych miejsc i wykonując różne zadania). Na koniec znalazł się jeszcze czas na chwilę zabawy w żywioły, również po hawajsku.
Po tak aktywnym popołudniu przyszedł czas na obiad! Wsunęliśmy ze smakiem zupę jarzynową i NALEŚNIKI! Pychota! Potem oczywiście cisza poobiednia, a po niej dodatkowy czas na zdawanie – zuchy rzuciły się na Gwiazdki i sprawności co bardzo nas cieszy! Zjedliśmy naszą typową „jedną małą słodką rzecz” i spotkaliśmy się, żeby wspólnie przeczytać list, który przyszedł zaadresowany „ZUCHY”. Okazało się, że napisała do nas Lilo z prośbą o pomoc w odnalezieniu Sticza, który zaginął! Ale żeby móc coś zdziałać musieliśmy najpierw dobrze poznać Hawaje, ale wszystkie strony atlasu rozsypały się po lesie, więc szukaliśmy ich jednocześnie tworząc nowe, własne mapy, żeby wiedzieć co i gdzie i nie zgubić się podczas przyszłych poszukiwań Sticza.
Wieczorem, po kolacji, wskoczyliśmy szybko pod prysznice, a następnie w piżamkach zrobiliśmy sobie podsumowanie dnia (z ocenianiem zachowania i porządków). Nadal królują same najwyższe kolory kwiatków!
Zmęczeni dniem pełnym wrażeń poszliśmy spać nie mogąc doczekać się odwiedzin, które są już za chwileczkę już za momencik…
P. S. Przepraszam, zdjęcia pojawią się tym razem z lekkim poślizgiem.
Czuj!
dh. Agnieszka
Przypominam o zapisach na obiad (szczegóły 2 posty niżej) i informuję, że kuchnia będzie serwować tą pyszną grochówkę o 14:00.
Pozdrawiamy i do zobaczenia jutro!
Czuj!
dh. Agnieszka Gapińska
Dzień rozpoczął się od klasycznej rozgrzewki, toalety porannej i ubierania się, żeby być gotowymi na śniadanie. Wzmocnieni pyszną owsianką byliśmy gotowi na nowy dzień pełen wyzwań. Najpierw czekała nas mała porcja pląsów i zabaw (w tym nasze ulubione „oczko”), a zaraz potem rozpoczęliśmy zajęcia z hawajskiej flory i fauny. Stworzyliśmy przeogromniasty kodeks dobrego turysty odwiedzającego Parki Narodowe i rezerwaty przyrody. Bogatsi o nową wiedzę udaliśmy się na spacer do lasu tropikalnego wypatrywać lokalnych gatunków roślin i zwierząt, które trafiły do naszego mini rezerwatu w świetlicy. Na koniec, żeby nauczyć się, jak wzrasta roślina oraz ile pracy albo zgrania różnych czynników wymaga, zasadziliśmy własne nasionka i zadaniem zuchów do końca hawajskich wakacji będzie o nie dbać – kompletnie bez przypominania! Mamy nadzieję, że to również rozwinie w naszych dzielnych turystach poczucie odpowiedzialności.
Ponieważ słonko przygrzewało, przed obiadem udało nam się zaliczyć jeszcze kąpiel w jeziorze – pluskaliśmy się, graliśmy w piłkę, a na brzegu były kolorowanki, instrumenty i inne sprzęty sportowe. Głodni po tylu przeżyciach spałaszowaliśmy pyszny obiad (kapuśniak i makaron z sosem myśliwskim) i położyliśmy się na wyrka na „pół godziny dla słoniny”. Po ciszy poobiedniej ruszyliśmy w podróż po różnych wyspach hawajskich, dowiadując się o nich wielu ciekawostek i wykonując związane z nimi zadania. Wiemy już, jak wygląda flaga Hawajów, na której wyspie leży Honolulu, gdzie jest najwięcej wulkanów, czy też jak się robi naszyjniki z muszelek.
Po kolacji (na której zajadaliśmy się Łowyńską specjalnością – pastą jajeczną) szybciutko umyliśmy zęby (żeby nie odkładać tego na później) i ubraliśmy się w mundury! Przyszedł czas na ognisko, tym razem nie szczepowe, tylko takie kameralne, nasze własne. Porozmawialiśmy o naszej obozowej Ohanie (rodzinie) i o tym jak o nią dbać. Dwójka zuchów otrzymała także gwiazdki na mundur – serdecznie gratulujemy!
Po ognisku, ekspresowo przebraliśmy się w piżamki i zuchy usnęły zastanawiając się, co ciekawego czeka je jutro…
ZDJĘCIA
Czuj!
dh. Agnieszka
Szanowni Państwo!
Tak jak pisaliśmy, jest szansa wykupić sobie obiad na bazie w dniu odwiedzin. Koszt za jedną porcję to 10 zł, zapraszamy serdecznie na pyszną harcerską grochówkę!
Uwaga, trzeba się wcześniej zapisać (w formularzu wpisujemy liczbę porcji licząc razem z zuchem na obozie – bo czasem lubią Państwo wywozić dzieci na jakieś inne jedzenie, więc kuchnia chciałaby wiedzieć ile zupy przygotować, ale płacimy na miejscu tylko za gości – zuch ma swój obiad w cenie).
LINK do formularza
Przypominam, że odwiedziny trwają od 10 do 18, zapraszamy najpierw o 10 na krótki pokaz artystyczny oraz podpisanie dokumentu, że przejmują Państwo dzieci pod swoją opiekę. A jeśli ktoś przyjeżdża tylko na część z tych godzin lub nie da rady dotrzeć, to bardzo prosimy o informacje.
Drodzy rodzice!
Dzisiaj był kolejny dzień pełen wrażeń! Rozpoczęliśmy go od tradycyjnej rozgrzewki, mycia zębów i śniadania. Później przyszła kolej na piękne porządki – razem z trzepaniem łóżek! Tak przygotowani do wejścia w nowy dzień wzięliśmy udział w lekcji tańca Hula! Były różne kroki, piękna muzyka i znalazło się też miejsce na odrobinę improwizacji. Druga połowa przedpołudnia upłynęła nam jeszcze bardziej aktywnie – zajęcia z surfingu! Przecież to bardzo ważny sport na Hawajach, więc nie mogło go zabraknąć na naszych wakacjach. Najpierw czekała nas seria ćwiczeń na równowagę i trochę serfowania na sucho, a kiedy to mieliśmy przećwiczone, każdy miał okazję sprawdzić swój balans na wodzie (ale w kapokach – było bezpiecznie). Nasi dzielni serferzy poradzili sobie świetnie, nawet na falach! Jak każdy miał już okazję się sprawdzić wskoczyliśmy na chwilę do wody na szybką kąpiel przedobiednią.
Na obiad spałaszowaliśmy krupnik, kurczaka, ziemniaki i ogórki, jak zawsze znaleźli się chętni na dokładki. Cisza poobiednia była świetną okazją, żeby trochę odsapnąć, a także zrobić małe zakupy – na bazę przyjechał straganik z różnymi harcerskimi/turystycznymi gażdżetami i zuchy sobie coś powybierały. Ciekawe jak tak łatwo dolecieli na Hawaje, my dalej się zastanawiamy ;-). Potem przyszedł czas na to, żeby wrócić do tematyki Hula – stworzyliśmy na wieczorny występ piękne spódniczki z trawy (niektórym starczyło nawet czasu na dodatkowe bransoletki do kompletu!). Przed samą kolacją udało nam się jeszcze znaleźć trochę czasu na to, żeby mieszkańcy poszczególnych domków przygotowali wspólne układy taneczne do zaprezentowania później przed wszystkimi.
Po kolacji przyszedł czas na ostatnie próby i wieczorny pokaz. Wszystkie ekipy pokazały się z jak najlepszej strony prezentując Hula najwyższej klasy, każde wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Na sam koniec dnia udaliśmy się pod prysznice, żeby zmyć z siebie cały ten kurz i pot po tak intensywnym i napakowanym dobrą zabawą dniu. Zuchy w dobrych humorach poszły spać, a do dalszego snu ukołysał je krótki, delikatny deszczyk, którego krople przyjemnie szumiały odbijając się od dachów namiotów. Ciekawe co czeka nas jutro…?
ZDJĘCIA
Czuj!
dh. Agnieszka
Dzisiaj dzień rozpoczął się szybką rozgrzeweczką, myciem ząbków i pysznym śniadaniem. Później zrobiliśmy piękne porządki i uszykowaliśmy się na daleką wyprawę, aż na prawdziwy hawajski wysoki wulkan (przez niektórych nazywany też wieżą widokową w Świechocinie)! Droga daleka, ale nam się nie dłużyła – szliśmy rozmawiając ze sobą i śpiewając. Na miejscu podziwialiśmy piękne widoki z wysokości i zrobiliśmy sobie mały piknik ze słodkim co nie co. Trochę pośpiewaliśmy, posłuchaliśmy więcej informacji o hawajskiej bogini Pele i zostaliśmy ostrzeżeni przed jej klątwą – nie wolno wynosić skał wulkanicznych z wyspy, bo przynosi to strasznego pecha każdemu kto by się na to odważył. Na koniec trochę pobawiliśmy się naszą kolorową chustą Klanzą i ruszyliśmy w drogę powrotną (podczas której jeszcze więcej śpiewaliśmy)!
Zmęczeni, ale zadowoleni dotarliśmy z powrotem w sam raz na obiad, który zjedliśmy ze smakiem (kalafiorowa i ryż z kurczakiem curry) i mieliśmy okazję trochę odpocząć podczas ciszy poobiedniej. Później przyszedł czas na to, żeby wreszcie przywitać się z jeziorem (ekhem, to znaczy Hawajskim oceanem) podczas naszego pierwszego plażowania i kąpania. Pogoda nareszcie dopisała! Zabawy w wodzie było mnóstwo!
Przebrani z powrotem w suche rzeczy kontynuowaliśmy wulkaniczną tematykę dnia – stworzyliśmy własne, działające modele wulkanów! Każdy „wybuchł” przepiękną czerwoną lub pomarańczową lawą. Po tym fascynującym doświadczeniu udaliśmy się na kolacje, podczas której absolutnym hitem okazał się zielony ogórek – zuchy wręcz rzucały się po dokładki tego przepysznego warzywka.
Wieczorem spotkaliśmy się w świetlicy na podsumowanie dnia – przyznaliśmy zaległe i bieżące oceny z zachowania oraz porządków w domkach/namiotach. Na razie na naszej tablicy królują te „wyższe” kolory kwiatków, oby tak dalej, a może nawet jeszcze lepiej! Pomiędzy tym znalazł się też czas na pląsanie i śpiewanie.
Zmęczeni bardzo intensywnym dniem bardzo szybko zasnęliśmy śniąc o kolejnym dniu pełnym hawajskich przygód…
ZDJĘCIA
Czuj!
dh. Agnieszka
Oprócz świeżutkiej relacji druhny Basi mamy też dla Państwa zdjęcia z kolejnego dnia obozu (przepraszamy za jakość niektórych, pracujemy nad odpowiednimi ustawieniami aparatu).
ZDJĘCIA
Czuj!
dh. Agnieszka
Czuj!
Dziś dla odmiany zaczęliśmy od śniadania w piżamach! Mieliśmy tak dobry humor, że do śpiewania „Ściereczki” przyłączyły się obie drużyny – harcerzy i harcerzy starszych :D
Z tą energią ruszyliśmy pod prysznic. Pachnący i czyści ruszyliśmy do zabaw i sportów, po czym poznaliśmy kolejną hawajska legendę. Po obiedzie (mmm spaghetti <3) rozpoczęliśmy wielką grę wprowadzającą nas w wierzenia mieszkańców Hawaii. Budowaliśmy stawy na naszej plaży, robiliśmy łódki z papieru, graliśmy w 123 Malahae patrzy, rysowaliśmy jastrzębie, układaliśmy mini ogniska... I wiele innych! Nim się spostrzegliśmy znaleźliśmy się w hawajskich strojach na wielkim apelu i ognisku całego szczepu.
Ale żeby dalej się dobrze bawić musimy dobrze przespać noc, więc zawinięci w ciepłe "burrito" śpimy myśląc o jutrze.
Z hawajskim pozdrowieniem
Czuj i Aloha!
Dh. Basia