Dzień 08.07.2017, sobota

Sobota przywitała nas pochmurnym niebem, które nie wróżyło nic dobrego. Jednak Wanda raz po raz zaklinała rzeczywistość mówiąc „przeciera się” albo „przejdzie bokiem” no i cóż powiedzieć – miała rację! Jak większość z Państwa doskonale wie, chociaż odwiedziny nie zaczęły się najpiękniejszą pogodą, to później spokojnie można było korzystać z uroków morza i plaży.

Po skończonych odwiedzinach Zagubione Dzieci udały się na seans, dla otarcia łez i odpędzenia smutków :) Kiedy kładli się spać nie było już łez w oczach!

Dzień 7, 07.07.2017, piątek

Dzień nie był od rana taki piękny jak mógłby być, ale i tak udało nam się zwlec z cieplutkich łóżeczek. Na śniadaniu czekała nas (a tak naprawdę Dzwoneczka) niespodzianka – wielkie śpiewanie sto lat naszej wróżce z okazji kolejnej rocznicy 18-stych urodzin. Jak się później okazało nie był to jednak dla niej najszczęśliwszy dzień. Ewidentnie wstała lewą nogą i na wszystkich od rana warczała i pokrzykiwała. Nikt nie mógł się z nią dogadać i wszyscy mieli dość jej zachowania. Kumulacja złego nastroju nastąpiła, gdy postanowiła zebrać Zagubione Dzieci w dwuszeregu, a jako że nie mieli szansy usłyszeć komendy – nie zdążyli się ustawić, więc Dzwoneczek się na nich śmiertelnie obraziła. Wanda i Piotruś próbowali ją przekonać, że tak nie można, dlatego Cynka nakrzyczała też na nich…

Michasia, Janeczka, Wanda, Tygrysia Lilia i Piotruś wraz z Dziećmi uzgodnili, że chyba najlepszym sposobem na naprawienie sytuacji będzie przygotowanie repertuaru artystycznego „Uśmiech dla Cynki”. Mieszkańcy każdej norki zabrali się do przygotowywań. Pisali scenariusze, układali piosenki, projektowali i wykonywali kostiumy, ćwiczyli grę na gitarze i śpiew, malowali i oczywiście odbywali próby teatralne. Praca wrzała w każdym zakątku Drzewa Wisielca. Zaangażowanie w pracę twórczą było tak duże, że występy musiały zostać przeniesione na popołudnie.

Niestety już w trakcie obiadu zaczęło kropić z nieba i wydarzenie artystyczne, uprzednio planowane w plenerze, musiało zostać przeniesione do Pokoju Bajek. Po upływie półgodziny dla słoniny i czasu wolnego, mali artyści zebrali się w Pokoju bajek, gdzie wyznaczona została scena. Wszyscy wstrzymali oddechy, by Cynka się niczego nie domyśliła. Piotruś, Janeczka, Tygrysia Lilia i Michasia podstępem i siłą sprowadziły obrażonego Dzwoneczka. Kiedy tylko ta się pojawiła rozpoczęły się występy! Były śpiewy i gra, autorskie melodie i słowa, przedstawienia i życzenia, a nawet improwizacje. Dzwoneczek z każdą kolejną minutą była coraz bardziej uśmiechnięta. Nic dziwnego – w końcu wszystkie występy były suuuuper :)

Cynka była tak uszczęśliwiona, że w podziękowaniu postanowiła każdemu sprezentować odrobinę magicznego pyłu na czarną godzinę – w razie gdyby była potrzeba powrotu do Nibylandii. Jednak najpierw należało zdobyć niezbędne materiały. Zagubione Dzieci w małych ekipach biegały po „giełdzie” by „zakupić” niezbędne produkty w jak najniższych cenach. Liczył się spryt i szybkość, a także odrobina sprzętu. Na szczęście wszystkim się udało w krótkim czasie nabyć odpowiednie rzeczy – buteleczkę, kartki, menażkę, ogień, kredki i sznurek.

Po kolacji każdy z nas utrwalił na kartce swoje najszczęśliwsze wspomnienie – element niezbędny by móc latać. Następnie ćwiczyliśmy naszą wspaniałą piosenkę obozową, która ogromnie się wszystkim spodobała już od pierwszego usłyszenia :) Dość szybko Zagubione Dzieci znalazły się w łóżkach – w końcu następny dzień to sobota, a sobota to dla nas wszystkich ważny dzień!

Dzień 6, 06.07.2017, czwartek

Dzisiaj już od samego rana wspaniale grzało słonko, czuliśmy, że to będzie TEN dzień. Po śniadanku wbiliśmy się w krótkie spodenki, a dziewczynki wyciągnęły nawet sukienki. Ale był warunek – jeżeli będzie porządek pójdziemy na plażę. No i w ten oto sposób Zagubione dzieci zabrały się za sprzątanie. A co to było za sprzątanie! Trwało i trwało, a końca nie było widać…

Ostatecznie chyba nie udało się doprowadzić norek do idealnego porządku. A wszystko przez to, że nagle przez nasz podobóz przebiegł śmiertelnie przerażony Kapitan Hak, którego gonił krokodyl Tiktak. Wanda, Janka i Michasia wpadły w panikę, Dzwoneczek zwiała co sił w skrzydełkach i tylko Piotruś zachował zimną krew ogłaszając wszem i wobec, że niczego się nie boi (taki to ma dobrze…). Jednak od strachu dziewczyny szybko przeszły do zauważenia, że taki krokodyl to dobra ochrona przed piratami! Zagubione Dzieci wyruszyły więc na przeszpiegi – czy ktoś wie o co chodzi z tymi krokodylami? Czy wiadomo, gdzie można takiego znaleźć?

Na szczęście druh komendant jest zawsze dobrze poinformowany i widział, że krokodyle szły brzegiem morza w stronę „miasta”. Szybko (no wcale nie tak szybko, bo okazuje się, że znalezienie plecaczka zaraz po zrobieniu porządków to wcale nie jest takie hop siup…) zebraliśmy się i wyruszyliśmy tropem krokodyla. Wandzie przypomniało się, że kiedyś od siostry przyjaciółki brata chłopaka znajomej Dzwoneczka usłyszała o wielkim zlocie krokodyli, który zawsze odbywa się jakoś na początku lipca. No i chyba trafiliśmy na właściwy trop. Plaża była raczej zaludniona (im bliżej Rusinowa tym więcej ludzi i krokodyli), a brzeg momentami kamienisty (zaliczyliśmy więc wspaniały masaż stóp!), ale udało nam się dotrzeć na miejsce i zdobyć jednego krokodyla. Szybko otrzymał swoje imię – Mauti, i wspólnymi siłami udało się nad nim zapanować. Zanim wróciliśmy do Drzewa Wisielca zatrzymaliśmy się na pysznych lodach. Zagubione Dzieci zjadły po kulce tych pysznych smakołyków i pognały na obiad!

Niektórzy zmęczeni, jedni bardziej inni mniej, wszyscy dotarliśmy na obiad. A zaraz po nim nastała cisza poobiednia – pół godziny dla słoniny i pół godziny czasu wolnego, który upłynął głównie na grach i zabawach sportowych. Tak naprawdę to nasze pół godziny czasu wolnego zostało troszkę skrócone, żebyśmy mogli ze spokojem przebrać się w stroje kąpielowe. I tak to się zaczęło!

Na plażę zabraliśmy Mutiego, żeby go oswoić. Ależ to było wspaniałe, acz wymagające zadanie. To wcale nie jest takie proste utrzymać się na krokodylku, gdy fala zalewa i wszystko się chwieje. Na szczęście podołaliśmy  i temu :) Oprócz kąpieli w ruch poszły wiaderka, łopatki, grabki, foremki i wszystko inne, co akurat mogło się przydać do zabawy w piasku. Niektórzy oczywiście nadal najchętniej skakali nad falami, albo zakopywali się wzajemnie w piasku – grunt, że nie opuszczały nas dobre nastroje.

Wieczorkiem szybko ubrani w pidżamki i umyci, zebraliśmy się w Pokoju Bajek. Udało się rozwiązać nasze pierwsze problemy, przyjąć nowe okrzyki i posłuchać bajki na dobranoc. Jak dobrze się zasypiało później… :)

Dobranoc!

 

P.S. Na odwiedziny zapraszamy od 12:00-20:00! Podaję dokładną mapkę dojazdu:

Nibylandia

 

 

Dzień 5, 05.07.2017, środa

Dzień zaczął się słonecznie, ale dość wietrznie. Po krótkiej rozgrzewce udało się nam dobudzić i zabrać do codziennych zadań – zaczynając od ubierania się i nawet zdążyliśmy na śniadanko :) Zaraz po nim, jak co dzień, został otwarty salon fryzjerski, a dziewczynki zyskały całkowicie nowy image, no chyba, że nie zgłosiły się do czesania przed wyjściem na… plażę!

Chociaż okropnie wiało to było naprawdę suuuper! Sprawdziliśmy organoleptycznie, czy woda w morzu jest mokra, słona i zimna. Otóż tak, jest. Większość Zagubionych Dzieci chętnie moczyła stopy i skakała nad falami, aż trzeba było ich stopować, bo najchętniej wskoczyliby w ciuszkach po pas (niczym ten harcerz w pokrzywy…). Oprócz morskiego brzegu równie dużym powodzeniem cieszyły się latawce oraz specjalny sprzęt do piasku – każda ekipa zamieszkująca jedną norkę ma swój własny zestaw zabawek, o które musi dbać. Zobaczymy jak sobie poradzą z tym zadaniem. Powstawały babki duże i małe, tunele, dziury, fosy, piaskowe lody i wiele, wiele innych. W czasie zabaw udało się też wyłonić mistrza refleksu i skoku w zabawie woda-ląd. Nie udało się natomiast rozstrzygnąć konkursu na najpiękniejszy zamek z piasku – wszystkie były wyjątkowe i piękne :)

Po obiadku i ogromnej ilości telefonów (linia rozgrzana do czerwoności…) ruszyliśmy pod prysznice. Dokładna kąpiel i poszukiwania obecności małych i niechcianych przyjaciół (że kleszcze) zakończone sukcesem. Zagubione dzieci umyte i jeden kleszcz znaleziony i usunięty! 1:0 dla Nibylandii!

Po kolacji zasiedliśmy w Pokoju Bajek, żeby popląsać, pobawić się, pośpiewać i zapoznać się z kilkoma drobnymi sprawami, takimi jak Bank Pozytywnych Myśli, Czara Spraw i Piasek Prawdy (to takie nasze tajemne nazwy, ale to wcale nie tajemnica co oznaczają!). Zmęczeni całym dniem szybko zasnęliśmy, bo nadeszła pora by przyciąć komara!

Dzień 4, 04.07.2017, wtorek

Dzień zaczął się lekkim wspomnieniem poniedziałku – ciągle kapało z nieba… Ale było znacznie lepiej niż poprzedniego wieczoru! Powoli przejaśniało się i przecierało, a my robiliśmy porządki i ocenialiśmy straty. Ale w sumie żadnych strat nie było ;) Kiedy udało nam się uporać z łóżkami i półkami spotkaliśmy się w Pokoju Bajek, który nagle pojawił się w naszym Drzewie Wisielca. Ciiii! To jest top secret, że to kryjówka Piotrusia Pana!

Skoro już oficjalnie staliśmy się Zagubionymi dziećmi nadszedł czas na przygotowanie strojów odpowiadających warunkom Nibylandii. W ten sposób każdemu wyrósł ogon! Pojawiły się piękne długie lisie ogony, słodziutkie kuleczki zajęcy i niedźwiedzi, paskowane ogony szopów oraz wszystkie inne ogony wiewiór, sarenek, dzikich kun i wilków. Chociaż zadanie było proste, zajęło nam baaardzo dużo czasu. Jednak uśmiechy nie schodziły z pyszczków.

Po pysznym obiedzie i czasie wolnym pełnym sprzętu sportowego i Państwa telefonów zabraliśmy się do wykonania drugiego, równie ważnego i nawet bardziej efektywnego elementu stroju. Na głowach Zagubionych dzieci pojawiły się uszka :) Cale szczęście, że się pojawiły, bo akurat dzisiaj okazały się niezbędne!

Po kolacji przystroiliśmy się w uszka i ogonki i pięknym dwuszeregiem zawędrowaliśmy na apel oficjalnie rozpoczynający obóz. Prosto stamtąd zawędrowaliśmy na ognisko. Było radośnie, śpiewająco i głośno, ale wszystkie Zagubione dzieci wczuły się w klimat tego ogniska. W związku z dobrą zabawą poszliśmy spać trochę później niż zwykle… Oby nie było rozgrzewki następnego ranka, żeby móć dłuuużej pospać :D

 

Dobranoc!

 

P.S. W czasie ciszy poobiedniej 15:15-16:15 można dzwonić też na telefon drugiej dh Natalki – 501-191-926

 

Dzień 3, 03.07.2017, poniedziałek

Rano obudził nas Piotruś Pan (oprócz słoneczka) z pomocą Dzwoneczka. Wszystkie zuchy znalazły się w Nibylandii!

Po śniadanku udało się zaprowadzić względny porządek. A następnie udaliśmy się na Cypel Drewnianej Nogi i zażyliśmy odświeżającej kąpieli pod prysznicami, było suuuper. W tym samym czasie, wspólnymi siłami powstało ogrodzenie naszego podobozu, teraz jest trudniej – trzeba pamiętać, że wychodzi się przez bramę, a nie pod ogrodzeniem…

Po obiedzie na czasie wolnym w ruch poszedł sprzęt sportowy. Były piłki, jakby ringo, skakanki i badminton i duuużo zabawy. Aż żal było przerywać ;)

Jednak nadszedł czas na odkrycie nazw swoich obozowych szóstek. Odbyła się gra w memory,  w której odkryta para stawała się nazwą tej szóstki. Ćwiczenie pamięci ewidentnie ma przyszłość, gdyż zapamiętywanie sprawiło wiele trudności. Ale emocji było co niemiara. Ostatecznie w Nibylandii pojawiły się szóstki: niedźwiady, wiewióry, lisy, kuny, zające, sarny, szopy i wilki.

Po kolacji na szczęście udało się nam ogarnąć wnętrza „nor” i jak tylko się zebraliśmy w kręgu na ławeczkach – zaczęło padać! A chwilę później padało juz konkretnie z nieba. Akcja ratunkowa była szybka (zakładanie plandek na namioty), ale jednak okazało się, że trwało to dłużej niż tylko chwilę. Wszystkie zuchy poszły spać raczej wcześnie :)

Dobranoc!

Dzień 1, 01.07.2017, sobota

Po dłuuugiej podróży, z długim postojem na drugie śniadanko dotarliśmy na miejsce!

Pogoda niestety nas nie rozpieszczała… Przyjechaliśmy w deszczu :( Okazało się też, że pogoda nie współpracowała z naszą kwaterką, która miała przygotować nasz podobóz… Ponieważ nie udało im się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik, dzisiejszą noc spędzamy w wersji biwakowej – w budynku, na materacach :) Wszystko mamy suche i jest nam ciepło!

Na szczęście nie padało cały czas, więc po tymczasowym rozlokowaniu się, zdążyliśmy popląsać i pobawić się!

A wieczorem był seans :)

Jutro planujemy już przeprowadzić się do naszego pięknego podobozu!

Pora dzwonienia (testowo – zobaczymy jak będziemy się wyrabiać z jedzeniem) to 15:45-16:45.

Czuj!

pwd. M. Jaszczak

Obóz!

Szanowni Państwo!

Obóz coraz bliżej, dlatego chciałabym zebrać wszystkie istotne informacje w jednym miejscu :)

Zbiórka: 01.07.2017 (sobota) o godzinie 7:00, ul. Widna 3 (przed siedzibą Hufca Poznań-Jeżyce)
Odwiedziny: 08.07.2017 (sobota) w godzinach 12:00-20:00
Powrót: 14.07.2017 (piątek) ok. godziny 16, ul. Widna 3

Na obóz jedziemy ubrani w mundury, a pod mundury oczywiście zakładamy koszulki gromady.

Pakowanie

Wszystkie niezbędne elementy wyposażenia pakujemy do dużego plecaka, a do autokaru pakujemy zucha z małym plecaczkiem, w którym znajdzie „małe co nieco” na drogę i coś do picia :)

Lista niezbędnego wyposażenia

  1. Duży plecak (ze stelażem)
  2. Śpiwór + jasiek i prześcieradło (do przykrycia materaca)
  3. Przytulanka!
  4. Ręcznik mały (do rąk), duży (pod prysznic), kąpielowy (na plaże)
  5. Przybory toaletowe w zamykanej kosmetyczce: szczoteczka do zębów, pasta, mydło w mydelniczce (lub w płynie- polecam!), szampon, żel do mycia, GĄBKA KĄPIELOWA(!), krem z filtrem, chusteczki higieniczne, szczotka do włosów (+ gumki, spinki)
  6. Torba kąpielowa (materiałowy worek taki jak np. na wf, żeby nie nieść wszystkiego w rękach)
  7. Kubek – z dużym wygodnym uchwytem – podpisany!
  8. Menażka (miseczka + talerz), niezbędnik (łyżka, nóż, widelec) – podpisane!
  9. „Worek posiłkowy” (materiałowy worek taki jak np. na wf, żeby menażka, kubek i sztućce mogły bezpiecznie wędrować na posiłki) + ręcznik do naczyń
  10. MUNDUR + koszulka gromady
  11. Kurtka przeciwdeszczowa! Wytrzymała nawet na ulewy (nie ponczo z kiosku)
  12. Majtki i skarpetki (żeby starczyło na każdy dzień, nie polecam białych)
  13. Latarka i zapasowe baterie
  14. Kalosze(!!!), buty lekkie (adidasy/trampki), klapki pod prysznic, sandały, buty do munduru
  15. Kostium kąpielowy
  16. Dres do spania lub ciepła piżama
  17. 2 czapki lub chustki na głowę (żeby ochronić główkę przed gorącym słoneczkiem)
  18. Ubrania (rzeczy na ciepłe i ZIMNE dni, bo niestety takie też mogą się zdarzyć. Co do ilości liczymy na Państwa rozsądek)
  19. Teczka zucha (ze wszystkimi otwartymi sprawnościami)+ długopis
  20. Portfel z pieniążkami (max 20zł) PODPISANY i Legitymację szkolną
  21. Torebki foliowe/materiałowe (na brudne ubrania, buty i inne rzeczy)
  22. Leki (jeżeli dziecko takowe przyjmuje. Leki mają być PIĘKNIE opisane: Imię i nazwisko, dawkowanie, w jakich porach)
  23. Zapas picia – np. zgrzewka 0,5l wody – podpisana, żeby każdy na pewno miał taką jaką lubi :)
  24. NIE ZABIERAMY TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH

 

W czasie obozu…

Zuchy się świetnie bawią, a rodzice odpoczywają i się nie martwią :)

W miarę możliwości będziemy codziennie na naszej stronie internetowej (www.89jgz.szczep7.pl) zamieszczać relację – krótki wpis informujący o tym co ciekawego robiliśmy! A jeśli internet pozwoli powinny pojawić się też zdjęcia!

Kontakt z dziećmi będzie możliwy przez nasze telefony (numery poniżej). Ponieważ jednak relacja będzie na bieżąco nie ma potrzeby dzwonić do zuchów częściej niż co 2 dni… Naprawdę!

Codziennie po obiedzie mamy tzw. pół godziny dla słoniny i pół godziny czasu wolnego – razem 1h. W tym czasie mogą Państwo dzwonić, wtedy zuchy powinny znaleźć czas na chwilę rozmowy… Dokładne godziny podam dopiero po przybyciu na miejsce, kiedy będziemy już wiedzieć, o której mamy obiad.

  • dh. Mirka – 691 – 184 – 599
  • dh. Asia – 668 – 792 – 246
  • dh. Agnieszka – 514 – 392 – 667
  • dh. Natalia – 604 – 192 – 282
  • dh Szymek – 504 – 640 – 904

 

Odwiedziny

08.07.2017 (sobota) w godzinach 12:00-20:00 + opcja nocowania

W czasie odwiedzin wypisują Państwo dziecko spod naszej opieki, do zadeklarowanej przez siebie godziny. Ten czas mogą Państwo spędzić zarówno na terenie bazy jak i pojechać do sąsiednich kurortów ;)

Jeżeli chcą Państwo odwiedzić zucha razem z psem, na terenie bazy musi on znajdować się na smyczy i w kagańcu. Powinni też być Państwo wyposażeni w książeczkę szczepień.

Polecam ten czas wykorzystać również na przejrzenie „szafy” – plecaka zucha i wymianę garderoby.

Koszty związane z odwiedzinami:

  • nocleg na bazie, z wyżywieniem, pod własnym namiotem – 35 zł
  • nocleg na bazie, z wyżywieniem, pod namiotem harcerskim – 42 zł
  • tylko wyżywienie – czekamy na odpowiedź

Dokładny adres:

Baza Hufca ZHP Łódź Górna

RUSINOWO, ul. Sosnowa 11, 76-107 Jarosławiec

Na odwiedziny serdecznie zapraszamy!

 

Czuj!
pwd. M. Jaszczak