Hawaje – poniedziałek
Wróciły do nas upały! Od samego rana podczas rozgrzewki przyświwcało nam miłe słoneczko. Po śniadaniu, zrobieniu porządków i odrobinie pląsów wyruszyliśmy na podchody, bo chyba udało nam się złapać trop Sticza! W czasie wyprawy okazało się, że Sticzowi rozładowały się baterie i znów zmienia się w złego. Dlatego podczas podchodów znajdowaliśmy różne zadania kręcące się w okół radzenia sobie z szeroko pojętą złością. Na koniec dostaliśmy informację, że Sticz chwilowo jest opanowany przez swoją złą wersję i musimy wracać do siebie i czekać, aż w przebłysku ś wiadomości się z nami skontaktuje i przekaże szczegóły budowy maszyny do ładowania baterii.
Zmęczeni wyprawą, chwilę pośpiewaliśmy, a potem poszliśmy zjeść obiad. Po ciszy poobiedniej przyszedł czas na pływanie na SUP’ach na jeziorze (oczywiście wszyscy w kapokach i pod opieką ratownika), nie ma to jak wiosłowanie i pluskanie się w wodzie! Plażowaliśmy aż do kolacji.
Wieczorem spotkaliśmy się na ognisku. Aż trójka dzieci otrzymała Znaczek Zucha, z czego bardzo się cieszymy.
Rozśpiewani i wybawieni poszliśmy spać czekając na kolejny dzień…
Czuj!
dh. Agnieszka
