Dzień 10, 22.07.2019
Kolejny dzień naszej egipskiej wyprawy rozpoczął się słonecznie i zachęcająco, ale później niż zwykle. Wczorajsze wieczorne balety i ogólne zmęczenie uczciliśmy dłuższym spaniem i pidżamowym śniadaniem. A ponieważ mamy blisko na stołówkę, dzisiaj naprawdę pospaliśmy!
Przed południem wszyscy Galowie wzięli udział w przyspieszonym kursie kosmetologii. W końcu kto jak kto, ale Egipcjanie potrafią dbać o zdrowie i urodę! Odbyły się zajęcia z fryzjerstwa mniej i bardziej zaawansowanego oraz ze zdobienia ciała malunkami. Tatuaże można było samodzielnie zaprojektować. Galowie poznali też tajemną sztukę masażu dłoni i pleców, a także malowania paznokci i robienia idealnych kresek. Zdobyli również umiejętność peelingowania i nakładania maseczek na twarz.
Kiedy znana już była sztuka zabiegów pielęgnacyjnych, powstały najprawdziwsze salony urody, z iście branżowymi nazwami: „Fizjoterapeuta”, „Z górki na pazurki”, „Kosmiczne piękno”, „Salon piękności pod Palmą”, „Orchidea – Studio paznokci i tatuażu” oraz „Piramida Piękności”.
Zaraz po przerwie poobiedniej nastąpiło otwarcie strefy wellness. I chociaż zabrakło kąpieli w mleku, można było skorzystać z całej gamy usług. Począwszy od minimalistycznych tatuaży, przez manicure, po masaż dłoni z aromaterapią kremem malinowym. Sześć salonów piękności przyjęło dzisiaj sporo klientów, ruch jak w Paryżu! Ogromnym powodzeniem cieszyły się maseczki z zielonej i szarej glinki, które dzięki dodatkowi plasterków ogórka położonych na oczy, pozwalały wyciszyć się i zapomnieć o całym świecie. Można było uraczyć tak nietypowych zabiegów jak masaż chusteczkami i cukrowo-kawowy peeling nóg Mniej odważni mogli skorzystać z usług fryzjerów i wyjść ze studia z zupełnie nowym fryzem!
Wypięknieni, ale też jakby trochę brudni (od kurzu, maseczek, peelingów i tatuaży) Galowie ruszyli pod prysznice. Przyszedł czas na domycie resztek kosmetyków z rączek i buziek. Okazało się, że nie jest to wcale takie łatwe, ale gdy wreszcie się udało, pięknie się umundurowaliśmy.
Na wieczornym świecznisku Staś L. otrzymał swoją pierwszą gwiazdkę (życzymy kolejnych sukcesów ;) ). Troszkę się pobawiliśmy i pośpiewaliśmy. Galowie zaskoczyli nas znajomością tekstu Hiszpańskich dziewczyn i zaśpiewali je z takim powerem, że teraz to już chyba musimy częściej je śpiewać! Udało nam się też zajrzeć do Kociołka Panoramixa, omówić sprawy, które się pojawiły i uzupełnić słoixy o dzisiejsze porządki.
Odmłodzeni i wygładzeni Galowie, wszyscy bez wyjątku grzecznie poszli spać. Ciekawe kto nie poznałby swojego dziecka?
