Odwiedziny!

Zapraszamy na odwiedziny!

Plan dnia jest taki (uległ drobnemu wydłużeniu):

10:00 – zaczynamy odwiedziny (apel i prezentacja w podobozie – liczymy, że będą Państwo na początku odwiedzin :) )

14:15-16:00 – obiad dla WSZYSTKICH – pyszna grochówka :)

18:30 – Msza Święta polowa z harcerską obstawą – zapraszamy!

19:30 – koniec odwiedzin!

 

Już czekamy!

 

zdjęcia dzień 6

zdjęcia dzień 7

 

Dzień 7, 20.07.2018, Piątek

Pogoda na dobre do nas wróciła, od rana świeciło piękne słońce! Po śniadaniu i porządkach rozpoczęła się lekcja eliksirów. W małych grupach uczniowie uczyli się precyzji w dodawaniu składników i pilnego śledzenia kolejnych kroków tworząc widowiskowe mieszanki, takie jak wulkan, czy węże faraona. Efekty można będzie podziwiać na zdjęciach ;-) Zaraz po eliksirach ruszyliśmy nad Czarne Jezioro zażyć orzeźwiającej kąpieli i w końcu trochę poplażować.

Po obiadku i oczywiście ciszy poobiedniej pierwszoroczni udali się na zajęcia z teleportacji – uczyli się, jak przenieść się z miejsca na miejsce oraz jak przenieść kogoś i coś. Na koniec przygotowaliśmy też kilka mugolskich sztuczek ze znikającą szyszką w roli głównej. Później, po raz kolejny, odwiedziliśmy łazienkę prefektów i wykąpaliśmy się pod prysznicami. Przypominamy, że kolejny dzień kąpieli wypada w odwiedziny ;-)

Wieczorem trochę pograliśmy w mafię, a zaraz potem podsumowaliśmy dzień i oceniliśmy zachowanie z wczoraj i dzisiaj. Podbudowani dobrą pogodą poszliśmy spać z myślą o kolejnym pięknym dniu.

Pozdrawiamy!

 

zdjęcia

Dzień 6, 19.07.2018, czwartek

Dziś rano pogoda nadal nie była słoneczna, ale jest progres – nie padało w czasie pobudki! Dlatego mogliśmy zrobić sobie szybką, wesołą rozgrzewkę i pełni energii ruszyliśmy na śniadanie. Po tradycyjnych porządkach spotkaliśmy się w Pokoju Wspólnym i dokonczyliśmy naukę zaklęcia EXPECTO PATRONUM – nasze szczęśliwe wspomnienia trafiły na szyje naszych pluszaków, które odtąd będą nas chronić przed smutkami, koszmarami, pająkami, ćmami i wszystkimi innymi zagrożeniami jako patronusy. Później znów rysowaliśmy – tym razem to, czego boimy się najbardziej – taką też formę przybrały Boginy. Ale pod czujnym okiem profesora Lupina, młodzi czarodzieje poznali zaklęcie Rediculus i obrócili strachy w żarty. Jako ostatnią lekcję przed południem, pierwszorocznych czekał test, jak dobrze znają zaklęcia  których się uczymy. Domy rywalizowały ze sobą w magicznych kalamburach.

Po pysznym obiadku (naprawdę pysznym – prawie wszyscy brali dokładkę!) i ciszy poobiedniej okazało się, że psotne chochliki ukradły nam podwieczorek! Natychmiast ruszyliśmy ich tropem odpowiadając po drodze na zostawione nam pytania. Na szczęście udało nam się odzyskać nasze słodkości całkiem blisko Hogwartu, dzięki czemu wystarczyło nam czasu na kilka meczy w Quiditcha przed kolacją.

Wieczorem czekało na nas dużo atrakcji. Najpierw odbył się apel zgrupowania, na którym pięknie zameldowaliśmy się specjalnym okrzykiem, a później pierwsze na tym obozie OGNISKO! Mieliśmy okazję dowiedzieć się, co porabiają na obozie harcerze i harcerze starsi oraz samemu się zaprezentować naszą cudną, czarodziejską piosenką.

Po dniu tak pełnym wrażeń wszyscy uczniowie szybko poszli spać.

zdjęcia

Dzień 5, 18.07.2018, środa

Od samego rana było słychać miarowe „kap kap kap” uderzające w namioty, z tego powodu nie odbyła się rozgrzewka ani porządne trzepanie łóżek. Jednak nawet zła pogoda nie była w stanie nam przeszkodzić w dalszym zgłębianiu tajników magii. W czterech grupach uczniowie odbywali lekcje zaklęć i uroków. Dobry ruch nadgarstka to podstawa! Oczywiście liczy się też wymowa. Teraz znamy już zaklęcia: lumos, nox, accio, wingardium leviOsa (a nie leviosAAA), aquamenti, immobulus, aresto momentum, expeliarmus, tarantallegra, titilando, petrificus totalus, drętwota, ascendio, alohomora, upiorgacek, protego i muffliato. Później, w ramach dalszej nauki rysowaliśmy nasze najszczęśliwsze wspomnienia, które pozwolą nam przywołać cielesne patronusy. Czas umilały nam śpiewanki.

Po pysznym obiadku i ciszy poobiedniej odwiedziliśmy łazienkę prefektów i zażyliśmy odświeżającej kąpieli. Ze względu na nadal niesprzyjające warunki atmosferyczne skorzystaliśmy z niezwykłego mugolskiego wynalazku i obejrzeliśmy film – „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”.

Po kolacji dokończyliśmy seans oraz rozważyliśmy sprawy, które znalazły się w Czarze Ognia. Tym razem kładąc się spać nie słyszeliśmy kapania – HURA!

Pozdrawiamy,

Wszyscy uczniowie są w łóżkach, żaden nie jest na korytarzu, woźny Filch i Pani Noris pilnują :-)

zdjęcia

Dzień 4, 17.07.2018, wtorek

Dzień niestety nie zaczął się słonecznie, ale też nie padało, było tak średnio :) Po śniadanku i ogarnięciu dormitoriów młodzi czarodzieje byli gotowi do kolejnych hogwarckich lekcji. Korzystając ze sprzyjającej pogody udaliśmy się na rozgrywki Quidditcha. Rozegranych zostało 8 meczów, a momentami emocje sięgały zenitu. Ekipa „Błyskawic” regularnie wymiatała na boisku, ale w ostatnim meczu zostali rozgromieni przez „Myszatki”. Wszyscy zawodnicy byli bardzo zaangażowani i z całych sił starali się doprowadzić swoje drużyny do zwycięstwa. Jednak decydujące punkty zapewniali szukający, którzy po złapaniu złotego znicza zyskiwali 150pkt. W trakcie ostatniego meczu zaczęła się psuć pogoda… Rozgrywki na dzisiaj zostały więc zakończone.

W planie jako następne były zajęcia z zielarstwa. Ale zanim można było do nich przystąpić, potrzebne okazało się zrobienie zakupów. Młodzi czarodzieje za pomocą sieci Fiuu udali się na ulicę Pokątną. Długo rozbrzmiewało głośne „Na Pokątną!”, na szczęście nikt się nie przejęzyczył i wszyscy przenieśli się we właściwe miejsce. Do zakupienia wszystkiego z listy potrzebna była jedna „drobna” rzecz – pieniądze czarodziejów. Na szczęście za drobną pomoc w różnych sklepikach czarodzieje zarobili pewne sumki. Musieli wykazać się znajomością zaklęć i zasad Quidditcha, a także umiejętnością sprawnego latania na miotle i pomysłowością. Na szczęście (mimo, że te wszystkie galeony, knuty i sykle są strasznie skomplikowane…) wszystkim udało się zdobyć niezbędne materiały.

W czasie trwania „półgodziny dla słoniny zdecydowanie zepsuła się pogoda – zaczęło padać. Trochę nam to pokrzyżowało plany, ale bramę udało się dokończyć! Zasiedliśmy w Pokoju Wspólnym, żeby nauczyć się nowej piosenki i trochę popląsać stacjonarnie. Odbyła się też lekcja zielarstwa, w czasie której każdy założył swoją małą hodowlę. Czekamy na dzień, w którym na śniadanku ozdobimy swoje kanapeczki rzeżuchą :)

Kiedy tylko trochę przestało padać szybko udaliśmy się na otwarty teren, żeby trochę się poruszać i pozaklinać pogodę. Odtańczyliśmy specjalny taniec (pod tajemniczą nazwą Alea go go) na razie nie zadziałało… Ale nie tracimy nadziei.

Po kolacji szybciutko umyliśmy zęby i buzie, przebrani w pidżamki spotkaliśmy się w pokoju wspólnym, żeby podsumować dzień. Deszcz bębniący w dach nie ułatwiał zadania, ale mimo to poszło nam całkiem sprawnie! Z tego względu czarodzieje szybciej położyli się do łóżek i mogli skorzystać z dłuższej ‚szarówki” – czasu na wieczorne rozmowy w dormitoriach.

Zasypiamy czekając aż przestanie padać! Jednocześnie uspokajamy – mimo, że przez niektóre dormitoria płyną rzeczki – jesteśmy susi :) Dobre Wolne Skrzaty przybyły nam z pomocą i pomogły zabezpieczyć dormitoria przed przeciekaniem!

 

Jest i ona, długo wyczekiwana: pierwsza partia zdjęć!

 

zdjęcia dzień 1

zdjęcia dzień 2

zdjęcia dzień 3

zdjęcia dzień 4

Dzień 3, 16.07.2018, poniedziałek

Obudziło nas pięknie świecące słoneczko, przy takiej pogodzie od razu lepiej się wstawało i porannie ogarniało :) Mimo drobnych przeprowadzek namiotowych (dla większego komfortu mieszkania) całkiem sprawnie udało nam się uporać z codziennymi obowiązkami.

Dzisiaj pierwszorocznych czekała lekcja latania, ale żeby rozpocząć naukę najpierw trzeba mieć na czym latać! Każdy skompletował sobie odpowiedni zestaw  i bardzo szybko powstały przepiękne i niezwykle dobrze latające miotły. Powstało wiele różnych modeli od Komet, przez Błyskawice po Feniksy i Unicorny. Każda miotła jest spersonalizowana – idealnie dopasowana do wzrostu właściciela, co więcej na każdej znajduje się „wygrawerowana” nazwa oraz imię właściciela. Wyjątkowo pojętni uczniowie szybko opanowali trudną sztukę latania do perfekcji i praktycznie z miejsca dostali się do drużyn Quidditcha.

Rozgrywki, chociaż niedługie, wywołały sporo emocji. Każda drużyna składała się z 7 graczy – 3 ścigających, 2 pałkarzy, 1 obrońcy i 1 ścigającego. Gdy kafel, tłuczki i złoty znicz poszły w ruch, rozpoczęła się gra. Troszeczkę brakowało nam komentatora pokroju (Lee Jordana lub Luny Lovegood) ale i tak zarówno rozgrywki jak i kibice byli na najwyższym poziomie. Wśród uczniów znalazło się też paru doskonale zapowiadających się szukających – błyskawicznie łapali znicza :)

Żar lał się z jasnego nieba, a boisko do Quidditcha niestety znajduje się w pełnym słońcu, właśnie dlatego na dzisiaj zakończyliśmy ten porywającysport. Jeszcze przed obiadem, każdy założył skrytkę w Banku Gringotta. Będziemy w nich chować cenne skarby – różdżki, wspomnieni i ciepłe słowa od innych czarodziejów. Podpisane skrytki zawisną w naszej świetlicy :)

Po tradycyjnej ciszy poobiedniej szybciutko wbiliśmy się w stroje kąpielowe i ruszyliśmy w stronę plaży. Jednak po drodze zatrzymało nas grono pedagogiczne Hogwartu i… zawiązali wszystkim oczy i „pojmali”. Pierwoszorocznych czekały różne próby, którym oczywiście wszyscy podołali. Na koniec udało się nam skorzystać z uroków jeziorka. Co prawda nad głowami zbierały się już czarne chmury, a z nieba zaczynało kapać, nie odstraszyło nas to jednak – w końcu woda to woda :) W międzyczasie wyszło na jaw, że uczniowie z siódmego roku użyli eliksiru wielosokowego i podszyli się pod prof. McGonagall, Trelawney, Hooch i prof. Lupina. To taka hogwarcka tradycja, starsi uczniowie urządzają chrzest pierwszorocznym.

Z nieba troszkę pokropiło i na tym się skończyło. Najsłabszą pogodę czarodzieje spędzili na kąpieli w łazience (prefektów). Po kolacji czyści i pachnący świętowaliśmy urodziny Wery, ocenialiśmy zachowanie i porządki oraz czytaliśmy kolejną baśń – o Fontannie Szczęścia.

 

Liczymy, że jutro znów będzie słonecznie :)

Finite!

P.S. W Hogwarcie internety nie hasają – zdjęć na razie nie będzie… :( Magia niestety zakłóca działanie mugolskich urządzeń…

Dzień 2, 15.07.2018, niedziela

Pierwsza pobudka w Hogwarcie nie była trudna – już od samego rana uczniowie mieli mnóstwo energii i zapału do zajęć. Po pysznym śniadaniu i uporaniu się z porządkami wymaszerowaliśmy w mundurach na Mszę Świętą w Łowyńskim kościele. Droga powrotna poszła nam śpiewająco!

Po obiedzie tradycyjnie – pół godziny dla słoniny i pół godziny czasu wolnego. Później czekały na nas kolejne atrakcje. Żeby móc dalej uczyć się w Szkole Magii i Czarodziejstwa potrzebny jest podstawowy ekwipunek – najważniejsza jest różdżka! Na szczęście wybitny specjalista w tej dziedzinie – Ollivander przygotował nam materiały i każdy mógł wykonać swoją niepowtarzalną różdżkę. Następnie młodzi czarodzieje projektowali nowe herby dla swoich domów.

O godzinie 17 nie mogło nas zabraknąć w strefie kibica zorganizowanej w Wielkiej Sali na finałowy mecz mundialu. Co prawda piłka nożna to sport mugoli, ale jest prawie tak ciekawa, jak Quidditch. W przerwie meczu czekała na nas miła niespodzianka – pogoda dopisała, więc szybko się przebraliśmy w stroje i ruszyliśmy na plażę. Najwięksi kibice wykąpali się pierwsi i wrócili śledzić rywalizację, a pozostali jeszcze trochę poplażowali korzystając ze słoneczka.

Po kolacji odbyło się pierwsze na tym obozie świecznisko. Dużo się działo – aż cztery zuchy otrzymały pierwszą gwiazdkę! Do tego oceniliśmy nasze zachowanie podsumowując dzień, a i czasu na małe śpiewanki nie zabrakło.

Zmęczeni wrażeniami z tego intensywnego dnia nasi drodzy pierwszoroczni szybko zasnęli zastanawiając się, czego nauczą się w Hogwarcie jutro…

 

Przypominamy, że od poniedziałku godziny dzwonienia to: 14:45-15:45.

 

Pozdrawiamy! :-)

Dzień 1, 14.07.2018, sobota

Pierwszoroczni szczęśliwie dotarli na Dworzec King’s Cross (to była bardzo szybka podróż autobusem!), tam niestety czekały nas opóznienia pociągu – okazało się, że doszło do jakiegoś incydentu z udziałem mugoli i pracownicy Ministerstwa Magii musieli zabezpieczyć trasę Expressu Londyn-Hogwart. Żeby nie tracić czasu na czekaniu, młodzi czarodzieje porozmawiali trochę o zasadach panujących przez najbliższe dwa tygodnie i umilali sobie czas zabawami i pląsami. Wreszcie nadjechał wyczekany pociąg i wraz z prof. Sybillą Trelawney i prof. Rolandą Hooch pierwszoroczni ruszyli w podróż! Na miejscu czekali już prof. Minerwa McGonagall i prof. Remus Lupin.

Ze względu na pociągowe opóźnienia Ceremonia Przydziału rozpoczęła się ucztą powitalną, a dopiero potem Tiara Przydziału rozdzieliła adeptów magii do czterech domów: Gryffindoru, Slytherinu, Ravenclaw i Hufflepuffu. Dzięki temu wszyscy bez problemu znaleźli swoje dormitoria i można było zacząć się wprowadzać!  Odbył się instruktaż wieszania munduru na wieszaku i ścielenia łóżek oraz pierwsze próby zaprowadzenia porządku – bo w porządku łatwiej się odnaleźć :) Ale najtrudniejsze już za nami!

Wieczorem nadszedł czas na pląsy i śpiewanki integracyjne w pokoju wspólnym, a po myciu ząbków, już w pidżamkach zasiedliśmy do Baśni Barda Beedle’a – dziś o „Czarodzieju i skaczącym garnku” :)

A teraz wszyscy smacznie śpią :)

Jutro wyjątkowo jemy obiad wcześniej,  więc równie wyjątkowo czas na telefony będzie między 13:45 a 14:45.

A od poniedziałku już normalnie – 14:45 do 15:45.

Zdjęcia postaramy sie załączyć juro!

Pozdrawiamy :)

 

Jesteśmy :)

Dojechaliśmy! Odezwiemy się wieczorem :)

 

Pozdrawiamy!

Obóz 2018

Szanowni Państwo!

Najważniejsze obozowe informacje:

Zbiórka: 14.07, 9:15 przed hufcem – „Dom Harcerza”, ul. Widna 3

Odwiedziny: 22.07 – NIEDZIELA, w godz. 10-18

Powrót: 28.07, ok. godz. 14, przed hufiec – „Dom Harcerza”, ul. Widna 3

NA OBÓZ JEDZIEMY W MUNDURACH i koszulkach gromady!

Bardzo proszę nie pakować dzieciom telefonów komórkowych – kontakt z dziećmi będzie umożliwiony przez kadrowe telefony, codziennie po obiedzie w czasie „półgodziny dla słoniny i półgodziny czasu wolnego”. Dokładne godziny podamy wieczorem pierwszego dnia obozu – zobaczymy jak wyrabiamy się z jedzeniem :-)

Przytulankę warto schować do małego plecaczka – może się przydać w autokarze do zabawy i pochwalenia się druhnom i druhowi, kto jaką ma ;-)

Jeżeli dziecko przyjmuje leki bardzo proszę spakować je do osobnego woreczka z załączonym wnioskiem o podanie leków i pięknym opisem podawania. Będziemy je zbierać przed wyjazdem na miejscu zbiórki.

W czasie obozu będziemy starać się na bieżąco umieszczać relacje na stronie – zachęcamy do śledzenia ;-)

Czuj!

dh. Agnieszka Gapińska